Wożuczyn i okolice
Historia, kultura, ciekawostki.

Cukrownia Wożuczyn

                                            „Zamojski Kwartalnik Kulturalny”, Nr 1/2011, s. 32 - 39.


Barbara Typek

CUKROWNIA WOŻUCZYN

W tym roku mija 100 rocznica od założenia cukrowni w Wożuczynie, gm.Rachanie.

W numerze 2/2008 ZKK omówiłam wartości zabytkowe i artystyczne osady przyzakładowej, teraz nakreślę  dzieje samego zakładu.[1]

            Początki cukrownictwa na Lubelszczyźnie sięgają XIX w.. Pierwsza cukrownia powstała w  1840 r. w Poturzynie, założona przez Tytusa Woyciechowskiego. W 1845 r. powstała cukrownia braci Rulikowskich w Mirczu oraz cukrownia Ignacego Deboli w Dzierążni. Po nich powstawały kolejne, tak że na początku wieku XX na Lubelszczyźnie działało już 12 cukrowni, wśród nich i ta w Wożuczynie.[2]

                Pomysł wybudowania cukrowni w Wożuczynie zrodził się wśród grupy okolicznych ziemian, do której należeli: Józef Tomasz Wydżga – właściciel Wożuczyna i Michalowa, Stanisław Kowerski - właściciel wzorowo prowadzonego gospodarstwa rolniczo - przemysłowego w Dubie, absolwent studiów prawniczych w Halle oraz hrabia Aleksander Szeptycki z Łabuń, właściciel Grodysławic, Nadolec, Podhajec, Pukarzowa, Zimna i Ciotuszy Starej.

Józef Wydżga jako właściciel i użytkownik tych terenów zgodził się odsprzedać w 1911 r. za 8 800 rubli dwie działki ziemi pod budowę cukrowni: ”Popowszczyznę” i „Zastawie”. Wydżga pozwolił również korzystać z wody rzeki Wożuczynki i stawu na „Wyhodzie”, z zastrzeżeniem, że fabryka miała prawo podwyższać poziom wody na rzece tak, by woda nie zatapiała koła w młynie „Wyhoda”. W przypadku niedostatku wody w rzece, niezbędnej do produkcji, Wydżga zobowiązał się spuszczać wodę ze swoich stawów i sadzawek w majątku Wożuczyn. Wyraził też zgodę na korzystanie z dróg publicznych na terenie swoich majątków oraz na przeprowadzenie przez Michalów i Wożuczyn wąskotorowej kolejki żelaznej. W zamian miał prawo do korzystania ze wszystkich odpadów z okolicznych dolin, nawozów zwierząt, które znajdą się na placu buraczanym, z wyjątkiem nawozu ze stajni i obór. Wybór Wożuczyna na miejsce budowy zakładu nie był przypadkowy. Tu znajdowały się urodzajne gleby, co dawało gwarancję odpowiedniej ilości surowca do produkcji cukru oraz zmniejszenie kosztów transportu buraków z dalszych terenów. Ponadto rzeczka Wożuczynka zapewniała naturalne źródło wody.  Układ topograficzny terenu, na którym powstał zakład sprawił, że była to jedyna cukrownia w Polsce, w której wykorzystano różnicę wysokości terenu do spławiania buraków, bez stosowania podnośników buraków do spłuczki. Poza tym przeludnienie wsi wokół zakładu dawało możliwość taniej siły roboczej.

Pełna nazwa spółki brzmiała: Cukrownia Wożuczyn Spółka Akcyjna. Jej celem było prowadzenie cukrowni i rafinerii, wyrób i sprzedaż cukru i produktów pobocznych fabrykacji oraz prowadzenie gospodarstwa rolnego i przemysłów z nim związanych, na terenie własnych folwarków: Grodysławic i Michalowa. Fabryka miała swą działalnością obejmować tereny powiatów: tomaszowskiego, hrubieszowskiego, zamojskiego oraz Rawy Ruskiej i Sokala.

Ustawę Towarzystwa Akcyjnego władze rosyjskie zatwierdziły 4 sierpnia 1912 r., ale budowę cukrowni rozpoczęto już w 1911 r. według projektu szwedzkiej firmy ”Borman –Szwede” z Warszawy, która również miała dostarczyć maszyny i urządzenia. Budowę ukończono zgodnie z planem w 1913 r.[3] Cukrownia Wożuczyn była jedną z dwu cukrowni uruchomionych na ziemiach polskich w 1912 r., druga to cukrownia w Wieluniu, którą też rozpoczęto budować w 1911 r. i robiła to ta sama firma „Borman - Szwede.[4] Obie cukrownie łączy również osoba Józefa Skrowaczewskiego, o czym niżej.

Budowa zakładu na naszym terenie nie była łatwą inwestycją ze względu na brak środków transportu, urządzeń, dróg bitych i kolei. Transport urządzeń od najbliższej stacji kolejowej Kolei Nadwiślańskiej, która mieściła się w Rejowcu, oddalonym o ok. 100 km od Wożuczyna, odbywał się przy pomocy specjalnie skonstruowanych podwozi, ciągniętych przez konie i woły po polnych drogach i bezdrożach. Teren, na którym stawiano zakład był mokradłem, trzeba więc było fundamenty budynków stawiać na palach dębowych, aby zapobiec zapadaniu się.

            Pierwotny budynek fabryczny miał 3 piętra i był zbudowany z czerwonej cegły licówki, wewnątrz tynkowany, kryty blachą w 70%. Mieściły się w nim hala główna, hala maszyn, kotłownia, płuczkarnia, stacja wapienna, warsztaty mechaniczne – zachowane do dziś, laboratorium, remiza parowozowa. Nad całością zakładu wznosił się murowany, okrągły komin fabryczny. Ponadto fabryka posiadała magazyn cukru ogrzewany lokomobilem parowym, dwa spławaki duże i zbiorniki żelazne na melasę, które stoją do dziś.[5]

                                                                     Stare melaśniki, fot B. Typek 2010

     Buraki do zakładu dostarczane były wagonami Państwowej Kolejki Wąskotorowej, założonej tu przez Austriaków w czasie I wojny światowej, furmankami oraz własną kolejką wąskotorową z majątków obszarniczych oraz chłopów wielkorolnych. Chłopi małorolni i średniorolni nie mogli kontraktować buraków. W 1912 r. wybudowano 3,5 km odcinek kolejki, z cukrowni do dworu wożuczyńskiego, wzdłuż stawów. Tor o prześwicie 750 mm ułożono na podkładach drewnianych i tuż przy drodze Wożuczyn-Budy, na tzw.”Ostrówku” zbudowano rampę przeładunkową oraz doły na wysłodki. Ponieważ trasa kolejki przecinała rzeczkę Dzierążynkę, zbudowano na niej most kolejowy. Kolej ta posiadała około 10 dwuosiowych wagoników i obsługiwano ją początkowo trakcją konną. Od końca lat 60. odcinek od cukrowni do dworu w Wożuczynie nie był remontowany i w latach 1975-1976 został ostatecznie rozebrany.[6] Do dziś istnieją dwie rampy, dwa żelazne mosty, po których niegdyś jeździł pociąg oraz trasa kolejki, zwana przez miejscowych ” kolejką”.

W 1915 r. wojska austriackie po zbudowaniu wąskotorowej kolejki z Uhnowa do Włodzimierza Wołyńskiego wykonały także odgałęzienie z Łaszczowa przez Grodysławice do Wożuczyna.[7]  Z Łaszczowa trasa wiodła do Werbkowic, Zamościa i Hrubieszowa. W 1918 r. odcinek Łaszczów -Wożuczyn przejęły Polskie Koleje Państwowe wraz z odkupionym od cukrowni odcinkiem do Wożuczyna Dworu, cukrownia natomiast wydzierżawiała później od PKP tory i bocznice dla transportu buraków cukrowych do zakładu. Cukrownia Wożuczyn posiadała własny tabor w postaci 2-3 parowozów i około 50 wagoników. Buraki zwożono ze składów Ostrówek, Wólka Pukarzowska, Łaszczów, Rokitno, Byków, Żulice, Telatyn, Poturzyn, Witków. Stacje osobowe znajdowały się w Wożuczyn Cukrowni, Łaszczowie, Tuczapach, Bykowie i Werbkowicach. Wożono nie tylko buraki, ale też węgiel, kamień wapienny i inne materiały potrzebne do produkcji cukru. Do każdego pociągu doczepiany był wagon osobowy, którym można było podróżować.[8]

Urządzenia cukrowni działały dzięki maszynie parowej, którą zwano lokomobila. Ta, która obsługiwała zakład, wyprodukowana została w 1900 r. To dzięki niej zakład i osada miały prąd. Było to nie byle co, gdyż wówczas miasto Tomaszów nie miało jeszcze elektryczności. Podobnie było z bieżącą wodą.


Czesław Oczkoś, Jan Sidor, Władysłąw Sioma, lata 1960-65, fot. ze zbiorów M.Żółcińskiego.

Powstałym zakładem, jak spółką akcyjną rządził zarząd. W skład pierwszego zarządu cukrowni weszli jej założyciele, czyli: Wydżga, Kowerski, hr. Szeptycki. Dyrektorem zarządzającym został Jan Szanecki. Ponadto we władzach zakładu znaleźli się: Edward Piekoński, Ludwik Zawadzki, Feliks Miłobędzki, Stanisław Kowerski i Stanisław Sękowski. Stanowili oni Komisję Rewizyjną .

Pierwsza kampania ruszyła już w jesieni 1913 r. i trwała 47 dni. Druga kampania 1914/1915 była słabsza, z powodu trwającej wojny. Przebywająca tu wówczas armia rosyjska zarekwirowała armaturę mosiężną i wszystkie zapasy cukru, a resztę spaliła. Przez następne trzy lata zakład był nieczynny, dopiero w 1918 r. odbudowano go.[9] Fabryka w początkowym okresie, w latach I wojny i po wojnie produkowała cukier na rynek wewnętrzny: dla wojska polskiego, dla ludzi którzy brali udział w walkach wyzwoleńczych.[10]Wówczas praca kampanijna prowadzona była na dwie zmiany po 12 godzin. Wśród pracowników przeważali robotnicy sezonowi. Pracownicy umysłowi dzielili się na: administracyjnych i technicznych. Do grupy pierwszej należeli: prokurent (dysponent biura), buchalter (główny księgowy), magazynierzy cukru i materiałów, inspektor plantacji (buraczany), likwidator, wagowy, maszynistki, biuraliści i pomocnicy biurowi. Do drugiej grupy zaś należeli: dyrektorzy (zarządzający i jego następca), rafiner mechanik, chemik, zmianowi, elektrotechnik, gospodarz podwórza i pomoc mechanika. Za swoją pracę wszyscy pracownicy otrzymywali zapłatę pieniężną – pracownicy stali zarabiali więcej niż sezonowi.  Ponadto pracownicy stali otrzymywali świadczenia w naturze, czyli: mieszkanie na osadzie, ogródek działkowy, węgiel, cukier, mleko, kartofle, wysłodki.[11]

W latach 20., po niewielkiej modernizacji, zwiększono przerób buraków do 700 ton na dobę i produkcję cukru do około 5000 ton rocznie.  Dopiero w tym okresie, zakład był w stanie produkować również na eksport. Na terenie zakładu zbudowano przed 1928 r. murowaną parowozownię z 3 stanowiskami, rampy przeładunkowe i bocznice. Odcinek kolejki wąskotorowej służył także dla transportu kolejowego na trasie Wożuczyn - Uhnów i Wożuczyn - Werbkowiece. W 1934 r. bilet kolejowy na trasie Wożuczyn - Werbkowice kosztował 44 grosze, Wożuczyn - Uhnów 41 groszy, a do Łaszczowa 30 groszy. W 1935 r. kosztował odpowiednio 52,47 i 31 groszy. Stacja znajdowała się w budynku, stojącym przy obecnej drodze do Michalowa, naprzeciw placu buraczanego.  Do dziś pozostały jedynie drzewa rosnące wokół tego budynku.

     Na przełomie lat 30., w czasie wielkiego kryzysu gospodarczego na świecie, w cukrowni wzrosło bezrobocie. By ratować sytuację władze zakładu zmniejszyły wymiar godzin pracy na 4 do 6 godzin dziennie. Ówczesny dyrektor cukrowni - Mieczysław Broniewski (1932-1935) zamknął cukrownie Nieledew, Trawniki, Milejów i chciał zamknąć Wożuczyn, by kosztem tych cukrowni powiększyć produkcję Cukrowni „Lublin”. Dlatego też delegacja władz powiatu tomaszowskiego, gminy Rachanie i załogi Cukrowni „Wożuczyn” udała się do Warszawy z prośbą o pozostawienie cukrowni, jako jedynego zakładu przemysłowego w powiecie. Cukrowni nie zamknięto, ale Broniewski sprzedał ją Lubomirskim. W tym też czasie przygotowywany był strajk w cukrowni, nie doszło jednak do niego, gdyż pracownicy otrzymali żądaną podwyżkę. Pomimo kryzysu, w l. 30. cukrownia została nieco zmodernizowana ponownie - dodano nowoczesne urządzenia jak np. aparat systemu Kestnera o powierzchni ogrzewalnej 100 m2, aparat  do elektrycznego spawania, dwa podgrzewacze szybkoprądowe. Przerobiono wówczas wagę kolejową na automatyczną wraz z przyrządem samopiszącym i dobudowano poczekalnię dla plantatorów małorolnych przy biurze. Dobudowano też pomieszczenia dla służby folwarcznej.[12] W 1933 r. zmieniły się władze zakładu. W skład zarządu weszli: książę Jerzy Lubomirski, Władysław Dembe, Ignacy Kosiński. Po 1935 r. dyrektorem zarządzającym został Józef Skrowaczewski, późniejszy dyrektor cukrowni w Wieluniu  w latach 1945-1947, a wicedyrektorem Józef Liro, zaś szefem biura Bronisław Kozakiewicz.[13]Wówczas przeciętny zarobek pracownika pracującego na dniówkę wynosił 1,20 zł na folwarku i 1, 30 zł w fabryce. W fabryce pracowano wtedy 8 godzin dziennie, a na folwarku 12 godzin.[14]W każdej kampanii w fabryce zatrudnionych było przeciętnie 18 stałych robotników, 842 sezonowych, a w okresie pokampanijnym: stałych robotników 17, sezonowych 110. Nad pracownikami czuwał Komitet Bezpieczeństwa Pracy, którego szefem był inż. Adam Podgórski. Pierwej pomocy udzielał zatrudniony na stałe felczer. W ciężkich wypadkach wzywano lekarza z Tomaszowa Lub., Zbigniewa Cybulskiego. W tym czasie na terenie Cukrowni Wożuczyn działały organizacje społeczne takie jak: Liga Ochrony Powietrznej Państwa, Liga Morska, Kolonialna Straż Pożarna, Związek Strzelecki, którego komendantem przed wojną był Franciszek Pomykało, ps. Teczka z Kolonii Michalów, pracownik cukrowni. Istniała tu też Biblioteka Pracownicza oraz założona w 1924 r. straż pożarna, która dopiero w latach 30. została doposażona w odpowiedni sprzęt, tak że bez trudu gasiła pożary, gdyż wcześniej gaszono pożary jak się dało i czym się dało.

 W 1938 r. pracownikami kolejki wąskotorowej, jeżdżącej na trasie cukrownia Wożuczyn - Wożuczyn Dwór byli maszyniści: Woyciechowski Aleksander, Szamański Hipolit, Mozel Wacław, Sidor Jan, Szwałko Aleksy, Mirecki Stanisław - zwrotny i Stanisław Józef - torowy. W 1939 r. było tylko dwóch wykwalifikowanych maszynistów: Mozel Wacław i Aleksander Woyciechowski.

Po wybuchu II wojny światowej we wrześniu 1939 r. zakład nadal funkcjonował, choć w ciężkich warunkach. Przy kopaniu i zwózce buraków pomagały władze wojskowe, a  zwózka nie była łatwa ze względu na brak koni i wołów oraz pojazdów mechanicznych-zarekwirowanych przez Niemców. Wiele materiałów technicznych zabrali też żołnierze Armii Czerwonej, część rozgrabiła miejscowa ludność. Mimo to kampania 1939/40 odbyła się i trwała 70 dni, od października do marca. Przerwano ją z braku węgla, koksu, smarów i innych materiałów potrzebnych do produkcji. Dyrektorem zakładu był wówczas Józef Skrowaczewski. Druga kampania 1940/41 również się odbyła i trwała z przerwami 80,9 doby. [15]

W czasach okupacji zakład nosił nazwę „Zuckerfabrik Wożuczyn” i dyrektorem jego był w latach 1941 - 44 Niemiec Waldemar Plaul - dyplomowany chemik. Mimo trudności, zakład działał, produkując pod ścisłym nadzorem władz okupacyjnych cukier dla dystryktów Kraków, Lublin, Warszawa oraz do ZSRR. Pracownicy mieli możliwość wykupu po 1,8q cukru za każdy zakontraktowany hektar buraków oraz otrzymywali odpowiednie ilości wysłodków. Zakład sprzedawał również w beczkach melasę na zasadzie wolnego rynku, np. w 1941 r. dla firmy Dom Handlowo-Przemysłowy A.Hulanicki, M.Pilarski w Warszawie; Spółki Akcyjnej dla Przemysłu Spirytusowego i Chemicznego w Łańcucie. Dla zapewnienia bezpieczeństwa pracy 22.08.1940 r. zatrudniono w zakładzie dr Janinę Januszewską jako lekarza Ubezpieczalni Społecznej w Zamościu.[16] Pomimo obecności Niemców, pracownicy potajemnie przemycali cukier dla partyzantów oraz produkowali im broń, narażając swe życie. Michał Grzeszczuk za kradzież 2 kg cukru został zabity przez Niemców, a 17 pracowników zakładu zostało oskarżonych o wyrób broni. Niemcy wywieźli ich do Oświęcimia, tam zginęli. Nie tylko pracownicy wynosili dla partyzantów cukier. Wiosną 1943 r. polski ruch oporu zabrał z kolejki wąskotorowej Wożuczyn - Łaszczów 7,5 ton cukru.[17] Podczas wycofywania się wojsk niemieckich ze wschodu w 1944 r., Niemcy usiłowali zagrabić droższe urządzenia z cukrowni. Pracownicy z narażeniem życia ukrywali je w kanałach, a do skrzyń ładowali kamienie i inne bezwartościowe przedmioty. Na polecenie Plaula 8 lipca 1944 r. Niemcy wywieźli z zakładu łącznie 13 skrzyń różnych urządzeń i materiałów, głównie do cukrowni Józefów. Zabrali też żywy inwentarz, wysadzili główną maszynę parową, spalili pakownię, górę cukrową i magazyn cukru, cały zakład zaminowali.[18] W związku ze zbliżającym się frontem, jakieś ważne sprawy zmusiły ich do wyjazdu do Rachań. W tym czasie miejscowi robotnicy z bronią w ręku opanowali teren fabryki. Niemcy już nie wrócili, gdyż żołnierze Armii Czerwonej szybko opanowali zakład. Po odejściu Niemców pracownicy ugasili pożar i rozminowali zakład. Do rozminowywania zakładu zgłosił się Bolesław Nowak, mieszkaniec Michalowa, który własnoręcznie wynosił miny z terenu zakładu.[19]

Cukrownia”Wożuczyn została wyzwolona 23 lipca 1944 r. Rosjanie również dokonali grabieży z zakładu. Zabrali lub celowo zniszczyli narzędzia i urządzenia, sprzęt p.lot. i p.gaz., różne materiały magazynowe, różne ruchomości i cukier II rzutu, ponadto 70 sztuk owiec, zboże, drzewo opałowe i deski. Dodatkowo grabieży zakładu dokonywały grypy zbrojne w latach 1945- 46, rabując cukier i różne narzędzia. Łącznie straty zakładu w latach 1939 - 1946 to ogromna suma 2 480 823 zł. w cenach z przed 1939 r.

Do 1944 r. zakład był zakładem prywatnym w formie spółki akcyjnej. W lipcu 1944 r. został przejęty pod Zarząd Państwa. W związku z wprowadzeniem w Polsce gospodarki centralnie zarządzanej w 1947 r. powołano Zjednoczenie Przemysłu Cukrowniczego Okręgu Lubelskiego podległe Ministrowi Przemysłu. Od tej pory, do 1981 r., do likwidacji Zjednoczeń, we wszystkich sprawach cukrownia podlegała Zjednoczeniu.[20]

Zaraz po wyzwoleniu wybrany został komitet, który kierował odbudową zakładu. Początkowo z braku maszyn produkowano cukier żółty. Wkrótce sprowadzono dwie maszyny parowe z nieczynnej cukrowni Nieledew i z Przeworska, które zainstalowano w miejsce wysadzonej przez Niemców, od tego momentu wróciła produkcja białego cukru. Odbudowano też magazyn cukru, pakownię, górę cukrową i oborę dla krów oraz wyremontowano maszyny i aparaty. Zakupiono podnośnik cukru, dwa podnośniki-sortowniki i wagę wozową. Załoga pracowała za kilka miarek melasy i włożyła dużo wysiłku, by przygotować zakład do kampanii. 26 grudnia 1944 r. rozpoczęto kampanię, produkcję przerwano po 7 dniach z powodu braku węgla, gdyż Śląsk był jeszcze pod okupacją.[21]

W 1949 r. według 6 - letniego Centralnego Planu Gospodarczego, fabryka w Wożuczynie miała być przeznaczona na zamkniecie, po rozbudowie cukrowni Strzyżów i Klemensów. Zabiegi dyrekcji, władz gminnych i powiatowych zapobiegły tym zamierzeniom.

Wówczas cukrownia posiadała 18 punktów odbioru buraków, m.in. na obecnej Ukrainie: Uhnów, Bełz, Sokal, Waręż, PGR Chobarów. Z powodu braku lokomotyw i taboru transport buraków Państwową Kolejką Wąskotorową sprawiał trudności. Dyrektorem wtedy był inż. Józef Liro, wicedyrektorem Ludwik Marczewski, szefem biura Klemens Pietrzak, głównym księgowym Józef Kleczkowski do 1948 r., po nim Stanisław Franke. Przewodniczącym Związku Zawodowego Pracowników Cukrowni Wożuczyn był Jan Kulik, przedstawicielami rady zakładowej - Paweł Śleboda, Aleksander Wojciechowski. Przeciętny zarobek dzienny pracownika w 1949 r. wynosił 465 zł, a pracownika umysłowego 21 280 zł. Praca w zakładzie od 1945 r. odbywała się na trzy zmiany. Wówczas zakład uiszczał opłaty np. żołnierzom 8 pp za ochronę zakładu przed napadami zbrojnymi w l. 1944-49; na Komitet Odbudowy Warszawy (tę działalność zakład kontynuował w latach 50.), na Komitet Kuchni Fabrycznej 1947 r., na Kółko Artystyczno-Amatorskie w Wożuczynie w 1948 r.[22]Zakład w tym okresie posiadał własny tabor kolejowy: bocznicę kolejową o torze 750 mm i długości 6 km, 2 parowozy, 1 lokomotywę benzynową, 12 wagonów otwartych i 1 kryty. [23]

W latach 50. dokonano zakupu nowych urządzeń i dokonano remontów, a w latach 1952 - 54 przeprowadzono elektryfikację zakładu. Produkcja cukru wzrosła do 12.000 ton rocznie. W tym czasie zakład produkował również narzędzia dla swoich plantatorów np. motyki, ogławiacze, gracki, widły do buraków. W kolejnych latach nastąpiły dalsze remonty W 1954 r. przeprowadzono remont kotłowni i siłowni, zamontowano warnik po remoncie, wykonano komorę pierścieniową cieplną na warnikach, zakupiono maszyny elfa, zamontowano tablice rozdzielcze i prasę wysłodków. Wybudowano magazyn nawozów i nasion oraz budki wagowe. Zakupiono wagi na składy. [24]


Brygada do ręcznego rozładunku buraków, lata 50., fot.ze zbiorów Archiwum Cukrowni Wożuczyn.

Do 1953 r., zakład posiadał 5 punktów odbioru buraków z dostaw kołowych i 8 kolejowych. W 1954 r., utworzono nowy punkt odbioru w Hulczu. W 1956 r., istniało już 19 punktów odbioru, 17 stałe i 2 ruchome: Ostrówek, Łaszczów, Wólka Pukarzowska, Telatyn, Rokitno, Tuczapy, Dobużek, Wasylów, Witków, Byków, Krynice, Zubowice, Komarów, Werszczyca, Hulcze, Żniatyn i plac fabryczny. W 1957 powstał skład w Przewalu i w tym roku zakład otrzymał 1 samochód ciężarowy nowy! Do tego czasu używano starych aut, które ciągle się psuły.[25]W 1959 r. funkcjonowały już 22 punkty odbioru buraków, w tym 12 samochodowych, 9 kolejowych i plac fabryczny.

W 1955 r. wykonano odwodnienie głównego budynku i naprawiono wały pól irygacyjnych. Przeprowadzono dalszy remont elektrowni i kotłowni, transportu kolejowego, wag, maszyn i urządzeń. Na placu fabrycznym wymieniono wagi samochodowe, wymieniono rury w kotle i zamontowano analizator spalin w kotłowni, zamontowano osłony przy agregatach w fabryce i piecu wapiennym, urządzono łazienki w warsztatach i ambulatorium. Wówczas dyrektorami byli: Stanisław Miszczak (1951-1955), Mieczysław Dziedzic (1955-1957) i Jan Damski (1957-1973).

Władze cukrowni w l.60. Od lewej: z-ca dyr. ds. surowcowych inż. Józef Wawro, dyrektor Jan Damski, naczelny inżynier Bogusław Paszkiewicz (Archiwum Cukrowni Wożuczyn)


Plac buraczany, l.60., fot. ze zbiorów Archiwum Cukrowni Wożuczyn.

W latach 1964 - 71 całkowicie przebudowano zakład i wyburzono całe wydziały. Ze starych budynków pozostały jedynie: warsztaty mechaniczne, magazyn techniczny, część magazynu cukru i komin.


Widok na warsztaty mechaniczne sprzed II wojny, fot. B.Typek 2010 

  

Stary magazyn sprzed II wojny – fot.B.Typek 2010

W wyniku rozbudowy powstały: kotłownia i elektrownia, magazyn cukru, linia wysokiego napięcia, sieć hydrantowa, stacja pras wysłodkowych, stacja paliw, stacja pras wysłodków. Zbudowano połączenia telefoniczne, nadbudowano ambulatorium, postawiono fundamenty wagi, rozdzielnię niskiego napięcia, ogrodzono plac fabryczny, zakupiono nowe maszyny i urządzenia m.in. lokomotywę spalinową. Zakupiono nowe urządzenia. Poczyniona modernizacja zwiększyła moce przerobowe cukrowni do 2.000 ton na dobę oraz zmniejszyła koszty produkcji. Cegły z rozbiórki starych budynków przeznaczono na budowę Domu Nauczyciela w Michalowie. Na jednym z nowych zakładowych budynków umieszczono tablicę pamiątkową ku czci 17 pracowników cukrowni oskarżonych o potajemny wyrób broni w zakładzie dla partyzantki, wywiezionych do Oświęcimia i tam zamordowanych. W 1967 r. tablica ta jeszcze istniała. Wówczas dyrektorem był Jan Damski, zastępcą dyrektora ds. surowcowych inż. Józef Wawro, a następnie mgr inż. Kazimierz Rejman, szefem administracji Wacław Rosół, głównym księgowym do 1967 r. Antoni Horbowski, po nim mgr Stanisław Miedziak. [26]W tym okresie ciuchcią jeździli maszyniści: Zbigniew Danielkiewicz, Stanisław Mroczko, Józef Bielecki, Żółciński Zygmunt, Edward Kuziela. Zawiadowcą był Bączkowski, przetokowi: Tadeusz Hanc, Czesław Oczkoś, Stanisław Gacki, Stanisław Pałubiak, Józef Soroka.

W latach 1965 - 67 wybudowano nowe biuro, stojące do dzisiaj. Powstało ono w miejscu starego ośrodka zdrowia i zakładu fryzjerskiego. Wcześniej biuro mieściło się w dzisiejszym budynku nr 4. Na portierni umieszczono centralę telefoniczną i biuro inspektora BHP. Praca w biurze w owym czasie opierała się na kartotekach i liczydłach. W latach 1973 - 1975 dyrektorem zakładu był Jerzy Erwetowski, po nim mgr. inż. Franciszek Bondyra ( do 1979 r., poźniejszy dyrektor cukrowni Klemensów). W 1976 r. zakład posiadał 18 terenowych punktów odbioru, w tym 12 samochodowych, 6 kolejowych: Wólka Pukarzowska, Łaszczów, Rokitno, Wasylów, Byków, Jurów, Werszczyca, Budy, Majdan Górny, Typin, Bełżec, Wieprzów, Lubycza Królewska, Susiec, Łasochy, Telatyn, Żulice oraz plac fabryczny, gdzie funkcjonowały dwie wagi ciągnikowo - furmankowa i samochodowa. W 1977/78 wyasfaltowano plac fabryczny.

Od 1981 r. zakład podlegał Przedsiębiorstwu Cukrownie Lubelskie, aż do 1990 r., gdy się usamodzielnił. W latach 80. ilość punktów odbioru zmniejszała się, tak że w 1984 r. było ich już tylko 14, a od 1985 r. istniały już tylko punkty samochodowe. W tym okresie kampanie cukrownicze trwały nawet do stycznia, a w wyniku ciągłych modernizacji cukier był coraz lepszej jakości, bez zanieczyszczeń. Zakładem zarządzał wówczas: mgr inż. Stanisław Kępski (1979-1982).

Kolejną wielką modernizację zakładu przeprowadzono w latach 1984-1994, za kadencji dyrektora Daniela Stefańskiego (1982-1997). Dzięki modernizacji zwiększono moc przerobową zakładu do 3.000 ton na dobę. Zakupiono wówczas trzy ładowarki, samochody i ciągniki, wagę wozowo-samochodową, utwardzono plac fabryczny z rampą, zakupiono 6 wag, z których 2 zamontowano na placu fabrycznym, 2 wagi samochodowe też na plac fabryczny, 2 urządzenia kompleks. Wykonano pomost wagi wysłodkowej na placu fabrycznym, zakupiono osprzęt do wież oświetleniowych na placu fabrycznym. Wykonano także malowanie pomieszczeń, remonty tac wysłodkowych, remonty i legalizację wag, naprawę instalacji elektrycznej, oświetleniowej i urządzeń zasilanych prądem. Rozpoczęto też w ramach inwestycji Cukrowni Wożuczyn budowę cukrowni w Tyszowcach, którą po kilku latach zaprzestano. W wyniku budowy tej cukrowni, w 1985 r. zlikwidowano ostatecznie kolej wąskotorową rozbierając odcinek Werbkowice  -  Łaszczów wraz z odgałęzieniem do Wożuczyna.

            Z dniem 1 marca 1990 r. na podstawie Zarządzenia nr 14 wojewody Zamojskiego utworzono przedsiębiorstwo pod nazwą Przedsiębiorstwo Państwowe Cukrownia „Wożuczyn” w Wożuczynie. W tym też roku, na 78 cukrowni w Polsce, cukrownia w Wożuczynie znalazła się w pierwszej dziesiątce pod względem wielkości produkcji cukru. W powiecie tomaszowskim była największym zakładem pracy, gdyż dawała utrzymanie ponad 4 tysiącom rodzin, z plantatorami włącznie. [27] 

  Od 1997 r. dyrektorem zakładu był mgr inż. Wiesław Karczewski, do 2002 r., a następnie mgr inż. Eugeniusz Raczkiewicz. Ostatnia kampania w cukrowni Wożuczyn odbyła się w 2005 r. Pomimo zabiegów pracowników nie udało się uchronić jej oprzez likwidacją. Jedyny duży zakład w gminie Rachanie i jeden z kilku powiatu tomaszowskiego, dający pracę od wielu pokoleń jest wygaszony. Tylko patrzeć jak na teren z zakładu wjadą buldożery by zrównać z ziemią, to co nasi pradziadkowie z dużym wysiłkiem budowali, a nasi dziadkowie kosztem życia bronili. Pozostaną tylko wspomnienia, zdjęcia i ten artykuł. Więcej zdjęć i informacji o cukrowni można uzyskać na: http://cukrownia-wozuczyn.blog.onet.pl/http//

Barbara Typek-mieszkanka Wożuczyna, historyk sztuki, regionalistka, autorka (od 1997 r.) artykułów w ZKK z zakresu kultury, historii i sztuki gminy Rachanie. Były pracownik sezonowy Cukrowni Wożuczyn.


 

[1] B.Typek, Walory zabytkowe i artystyczne osady Cukrowni Wożuczyn w gm.Rachanie, ZKK 2/2008, s.39-43.

[2] M.Piotrowski, Materiały do nauki historii regionalnej, Tomaszów Lub.1999, s.58.

[3] D. Kopiec, Dzieje Cukrowni Wożuczyn w latach 1913-1990, Kielce 2002, s.8 nn.

[4]  A.J. Ustyniak, 90 lat cukrowni " Wieluń" http://cukrownia.wielun.fm.interia.pl/01/cukrownia.pdf

[5] D. Kopiec, dz. cyt., s.10-16.

[6] H. Chwedyk, B. Pokropiński, Hrubieszowskie koleje wąskotorowe, Zamość 2008, s. 18-23.

[7] Tamże, s. 19-22.

[8] Relacje mieszkańców Wożuczyna, Michalowa.

[9] Materiały Dyrekcji Cukrowni Wożuczyn

[10] D. Kopiec, dz. cyt., s. 18-21.

[11]j. w., s. 27-28.

[12] U. Gruszecka, ”Cukrownia Wożuczyn” w latach 1913-1939, Lublin 1994, s.9 nn (mps pr.mgr).

[13] A.J. Ustyniak, 90 lat cukrowni " Wieluń"http://cukrownia.wielun.fm.interia.pl/01/cukrownia.pdf

[14] D.Kopiec, dz.cyt., s. 34.

[15] D.Kopiec, dz. cyt., s. 30-43.

[16] Cukrownia Wożuczyn, sygn.219 (Archiwum Państwowe Zamość).

[17] Z.Mańkowski, Między Wisłą a Bugiem 1939-1944, Lublin 1982, s.324.

[18] Archiwum Zakładowe Cukrowni Wożuczyn, sygn.18.

[19] Kronika szkoły w Michalowie z lat 1963-71.

[20] D.Kopiec, dz.cyt., s. 48-50.

[21] Materiały informacyjne z Cukrowni Wożuczyn.

[22]  Cukrownia Wożuczyn, sygn. 18 (Archiwum Państwowe Zamość).

[23] jw., sygn. 20.

[24] D.Kopiec, dz.cyt., s.51nn.

[25] D.Kopiec, dz.cyt., s.67-71.

[26] j.w., s 80-93.

[27] D.Kopiec, dz. cyt., s.99-122.