Wożuczyn i okolice
Historia, kultura, ciekawostki.

Edmund Monsiel-niezwykły artysta ze zwykłego Wożuczyna

Zamojski Kwartalnik Kulturalny”, NR 4/2012, s. 67 – 70.

Barbara Typek

„Edmund Monsiel - Niezwykły artysta ze zwykłego Wożuczyna” 

Taki oto tytuł nosiła wystawa, którą zorganizowało w Izbie Regionalnej w Wożuczynie Stowarzyszenie Miłośników Wożuczyna i Okolic, w ramach realizacji projektu „Niezwykłe miejsce, niezwykli ludzie”, programu „Działaj lokalnie”, finansowanego przez Lokalną Organizację Grantową, Stowarzyszenie "Czajnia", Akademię Rozwoju Filantropii w Polsce, Polsko-Amerykańską Fundację Wolności.

Wystawę zorganizowano przy współpracy z Muzeum Regionalnym im. J.Petera w Tomaszowie Lubelskim. Wernisaż wystawy odbył się 1.09.2012. Przez 2 miesiące jej prezentacji (wystawa trwała do 31.10.2012, odwiedziło ją ponad 400 osób, w większości spoza Wożuczyna. Znaczną część odwiedzających stanowili uczniowie szkół z regionu (Michalów, Rachanie, Podhorce, Tarnawatka, Szyszków k. Biłgoraja). Wiele osób przyjechało z daleka (Lublin, Warszawa, Kraków, Zamość), specjalnie na wystawę.


Wernisaż wystawy w Izbie Regionalnej w Wożuczynie, 2012, zbiory SMWiO.

Na wystawie zaprezentowano 33 prace, pochodzące z Muzeum Regionalnego im. J.Petera w Tomaszowie Lubelskim, Muzeum im. J. Malczewskiego w Radomiu i Instytutu Sztuki PAN w Warszawie. Ponadto zgromadzono archiwalne artykuły o E. Monsielu, plakaty z wystaw, zdjęcia artysty z różnych okresów życia oraz zdjęcia miejsc z nim związanych i zdjęcia jego autorstwa, gdyż E. Monsiel zajmował się również fotografią, o czym wiedzą tylko nieliczni.


Rynek w Łaszczowie, lata 20/30., fotografia wykonana przez E.Monsiela, zbiory prywatne.

Przygotowywania do wystawy, jak i jej prezentacja, pozwoliły odkryć nowe fakty z życia tego genialnego artysty i na nowo zinterpretować jego twórczość. Część odwiedzających znała osobiście Edmunda Monsiela i to od nich uzyskałam nowe, ciekawe informacje, rzucające nowe światło na jego biografię i twórczość.

Żadna z osób pamiętających Edmunda nie zauważyła jego dziwnych zachowań. Wszyscy natomiast wspominają go jako osobę kulturalną, elegancką, która umiała o siebie zadbać, a przede wszystkim jako osobę nadmiernie religijną. Do dziś ludzie pamiętają i wskazują miejsce w kościele, w którym codziennie Edmund modlił się. Dawna sąsiadka Monsiela wspomina, że modlił się również w domu, w samotności i pod żadnym pozorem nie wolno mu było wówczas przeszkadzać.

Kilka z mieszkanek Wożuczyna, wspomina jak chodziły sprzątać mieszkanie Monsiela w domu po młynarzu. Widziały że rysuje, bo rysunki były w pokoju - część eksponowana na ścianie, część zwinięta w rulonach tu i ówdzie leżała w różnych miejscach pokoju. Nikt jednak bliżej się tymi rysunkami nie interesował. Podobnie było z rodzina, wiedzieli że rysował, ale nikogo to nie interesowało.


Wożuczyn, lata 40., po lewej stronie dawny młyn, po prawej dom młynarza, w którym mieszkał Monsiel.
Fot.F.Łukowski, zbiory Muzeym Zamojskie.

Analizując dostępne kopie jego rysunków, ułożone chronologicznie, bez problemu daje się zauważyć związek dat umieszczonych na rysunkach z wydarzeniami z życia artysty, jego rodziny, Wożuczyna, kraju i świata. Monsiel - osoba niewykształcona (skończył 4 klasy szkoły powszechnej i 3 klasy seminarium nauczycielskiego, w którym przerwał naukę), wiedział co się w kraju i w świecie dzieje, dzięki radio, które słuchał. Żywo reagował na doniesienia o ważnych wydarzeniach, ta reakcja znalazła odbicie w rysunkach.

Przykładów jest wiele, podam kilka: po pierwszej podróży w kosmos J. Gagarina - Edmund poświecił tej tematyce kilka rysunków. Po ukazaniu się encykliki Jana XXIII, głoszącego ekumenizm, Edmund swoją opinię wyraził w rysunku. Pierwsze powojenne wydanie dzieł Mickiewicza, czy wizyta bpa Stefana Wyszyńskiego w Wożuczynie 8 maja 1948 r. też nie uszły uwadze artysty. Nie wspomnę o pogrzebie siostry Anieli, czy rozstrzelaniu szwagra Józefa Wyrostkiewicza. Przykłady można mnożyć.

Wnikliwa analiza rysunków wskazuje, że Edmund nie zaczął rysować po tragicznym wydarzeniu w Łaszczowie lecz rysował już wcześniej.[1]Najstarsze znane trzy rysunki pochodzą z ok. 1920 r., z czasów nauki w szkole w Chełmie. Pierwsze znane jego rysunki, są w tym samym charakterze, co rysunki z ostatnich kilkunastu lat życia. Wydarzenie w Łaszczowie (widok rozstrzelania jego szwagra i uniknięcie śmierci przez Edmunda) spowodowało jedynie, że rysownik zmienił styl swoich rysunków. Po tym traumatycznym wydarzeniu rysował bardzo stylizowane, bliskie abstrakcji jakby zjawy, maski, wręcz demony, ale równocześnie rysował całkiem realistyczne portrety Hitlera, Stalina, szwagra Wyrobkiewicza w trumnie… Stale poszukując własnego stylu, własnych środków wyrazu. Świadectwem tego są studia np. oczu, czy dłoni. Po około dwóch latach Monsiel powrócił do stylu sprzed wojny, czyli wyraźne motywy wielu głów, zwłaszcza z wąsami.

Wśród kilkunastu archiwalnych zdjęć Monsiela, jakie udało się pozyskać na wystawę, znajduje się jedno zdjęcie z lat 50., zdjęcie wnętrza pokoju Edmunda, siedzącego przed radiem i wiszącymi na ścianie własnymi rysunkami. Wśród nich umieszczona jest tabliczka /?/ z jego monogramem i datą 1919 r. Monogram ów jest już wypracowany, co świadczy że Edmund pracował nad swoim podpisem już przed 1920 r. i zapewne też wcześniej rysował. Niestety nie znane są rysunki sprzed 1920 roku.


Wożuczyn, lata 50., Monsiel w swoim pokoju, zbiory prywatne.

Dzięki wystawie i prowadzonym badaniom, udało się wyjaśnić kilka spornych kwestii poruszonych we wcześniejszym artykule o Monsielu.

Nikt z dotychczas zajmujących się Edmundem, nie pofatygował się sprawdzić, gdzie właściwie urodził się Edmund - już dziś wiemy, że w Wożuczynie, oraz czy szkoła w Chełmie do której uczęszczał jeszcze istnieje. Otóż istnieje - mieści się w niej obecnie Szkoła Podstawowa nr 10.

            Już dziś z cała pewnością mogę oznajmić, że Monsiel nie mieszkał w opuszczonym młynie w Wożuczynie, lecz w opuszczonym domu młynarza. Młyn został rozebrany dużo wcześniej (zdjęcie powyżej).

Z tą kwestią łączą się kolejne niejasności, które udało mi się wyjaśnić, dotyczące miejsc zamieszania Edmunda. Otóż:

- W 1923 r. owszem zamieszkał z rodzicami na stałe w Łaszczowie, ale Wożuczyn stale odwiedzał, o czym świadczy np. rysunek z 1936 r. wykonany w Wożuczynie oraz nowa informacja, że Monsiel przy pałacu w Wożuczynie pobierał naukę buchalterii (księgowości), która przydała mu się w prowadzeniu sklepu w Łaszczowie, jak również później w pracy w cukrowni. W Łaszczowie mieszkał do późnej wiosny 1943 roku.

- Kilka tygodni po Wielkanocy 1943 r. przeniósł się do brata Kazimierza w Wożuczyn Cukrowni, gdzie zamieszkał na oświetlonym poddaszu, a nie we wnęce na strychu.[2] W miejscowej cukrowni podjął pracę jako wagowy, sezonowy inspektor buraczany i pracownik magazynu.

- Około 1945 r. przeniósł się na stałe do Wożuczyna. Najpierw zamieszkał w domu Dutkowskich (w rodzinnym domu, lub domu wybudowanym na miejscu rodzinnego), w pobliżu kościoła. Dom ten stał opuszczony od 1942 roku, gdy zmarł ostatni z żyjących w Wożuczynie Dutkowskich - stolarz Józef.

- Ponieważ do tego domu Dutkowskich wrócili kuzyni - Maria i Tadeusz Dutkowscy, na początku lat 50. Edmund zamieszkał w opuszczonym domu po młynarzu, około 1 km od kościoła, w sąsiedztwie cmentarza. Gdy dom ten, nieremontowany zaczął niszczeć, przeniósł się znowu w pobliże kościoła. Wynajął pokoik kilkanaście metrów od domu Dutkowskich u p. Stefanii Kazańskiej.

- Z nieznanych na razie przyczyn i to mieszkanie opuścił i wynajął pokój u państwa Pieprzowskich na „Zastawiu”, ok. 1,5 km od kościoła. Stamtąd został zabrany karetką do szpitala w Tomaszowie, gdzie zmarł 8 kwietnia 1962 roku.

            Przejdźmy teraz do nowego spojrzenia na twórczość Edmunda Monsiela.

            Znane fakty z jego życia, pozwalają interpretować część jego rysunków nie jako objaw choroby psychicznej, lecz jako wyraz nadmiernej religijności, całkowitemu oddaniu Bogu. Ale po kolei. W akcie chrztu Edmunda zapisano: „dziecięciu temu na chrzcie świętym nadano imię Edmund, na cześć świętego Edmunda biskupa”[3].

Nigdy dotąd (a zajmuję się archiwaliami od kilkunastu lat) nie spotkałam się w akcie chrztu z taką informacją, na czyją cześć ktoś otrzymuje dane imię. Fakt ten może świadczyć o tym, że już po urodzeniu Edmund został przez rodziców poświęcony Bogu. Przyczyn tego poświęcenia zapewne nie poznamy. Być może rodzina modliła się o wstawiennictwo św. Edmunda w jakiejś sprawie, a może dlatego, że 16 listopada wspomina się Edmunda biskupa (Edmund Monsiel urodził się kilka dni wcześniej- 12 listopada).

Dowodów na to poświęcenie Bogu można znaleźć jeszcze kilka. Po ukończeniu 4 klas szkoły powszechnej w Wożuczynie, Edmund został oddany na wychowanie do serdecznego przyjaciela ojca, organisty Władysława Chmielewskiego z Dzierążni. Tam otrzymał przygotowanie patriotyczne (organista prowadził tajne nauczanie) i religijne. Stamtąd wysłano go na nauki do Chełma. Po trzech latach uczęszczania do Męskiego Seminarium Nauczycielskiego, Edmund z nieznanych powodów przerwał naukę. Ale właśnie w Chełmie, a nie w Łaszczowie, powstały jego w pełni dojrzałe rysunki, w tzw. „modlitewniku”, który towarzyszył mu całe życie. Tzw. „modlitewnik” to książka zakonnika hiszpańskiego o. Gabriela Palau, Katolik uczynkiem i prawdą, (tłum. J. Popiel, ks. J. Rostworowski SI), wyd. II, Kraków 1910.

Edmund Monsiel był katolikiem, który uczynkiem - codzienna modlitwą, wersetami skierowanymi do Boga i prawdą (odnoszącą się do tego co się działo w jego otoczeniu, kraju i na świecie), ukazywaną w rysunkach sławił Boga. Wystarczy zacytować kilka zdań z w/w. książki:

„Jeśli chcesz pokosztować manny duchownej, schroń się tam, gdzie możesz swobodnie rozmawiać ze Mną”

„ Wtedy się dowiesz co znaczy weselić się weselem ducha, gdy umilknie naokoło ciebie gwar ludzki”

Kto chce pracować ze Mną i dla Mej sprawy, trzeba, by od czasu do czasu poszukał samotności i skupienia”. [4]

Chronił się zatem Monsiel w kościele i w swoich wynajmowanych mieszkaniach, gdzie w samotności i skupieniu pracował (tworzył) z Bogiem i dla Boga.

Dalej, w książce o. Palau czytamy:

 „Gdzie brak treści, tam przesada we formie, a gdzie przesada we formie, tam czczość wszystkim owładnie[5] ( czczość-pustka, przyp. B.T.).

Czyż powyższe zdanie nie oddaje stylu twórczości Monsiela?

Treść mają wszystkie jego rysunki - albo religijną albo są swoistą kroniką wydarzeń. Z formą zaś nie przesadza - tysiące głów i pomiędzy nimi dodatkowe symbole, np. monstrancja, krzyż, samolot, księżyc, lichtarz, fotel.

Wspomniany „modlitewnik”, jak i przytoczone fakty dowodzą jak bardzo religijną był osobą, rzecz by można wręcz dewotem. I w takim kontekście należy odczytać Monsiela na nowo.

Rysunki Monsiela można zatem interpretować dwojako: ateista uzna lęk przed przestrzenią (horror vacui) jako objaw choroby psychicznej. Osoba wierząca zauważy nadmierną religijność i sposób ukazania zła. Monsiel bowiem poprzez swoje rysunki ukazywał zło wokół siebie: Hitler, Stalin, rozstrzelania, wybory... Reagował na to co się działo m.in. w ówczesnej Polsce. Zestawienie datowanych rysunków z wydarzeniami, jest tego dowodem. Nie mógł tego robić otwarcie - przypominam, że tworzył w czasach PRL-u, w dobie panującego w sztuce socrealizmu. Byłby chorym psychicznie, gdyby wówczas swoje rysunki pokazał światu. I dobrze że nie pokazał.

Edmund Monsiel znany jest w całym świecie. Kolekcje jego rysunków posiadają galerie w Montruil, Begles /Francja/, w Wielkiej Brytanii, w Lozannie /Szwajcaria/, w Jerozolimie /Izrael/, w Chicago /USA/. W Polsce znajduje się około 60 prac w: Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie, Muzeum im. J. Malczewskiego w Radomiu, Muzeum Regionalnym im. J. Petera w Tomaszowie Lubelskim oraz kolekcjonerzy prywatni. Negatywy jego prac posiada Instytut Sztuki PAN.

Wystawa w Izbie Regionalnej w Wożuczynie była pierwszą wystawą światowej sławy rysownika na Zamojszczyźnie i drugą – po lubelskiej w 2010 r., po tej stronie Wisły. Poza tym wystawa była urządzona 50 m od miejsca w którym Monsiel się urodził i spędził część życia.

W tym miejscu, w imieniu Zarządu i członków SMWiO składam serdeczne podziękowania Panu Eugeniuszowi Hanejko, Dyrektorowi Muzeum im. J. Petera w Tomaszowie Lubelskim, za pomoc w pozyskaniu prac na wystawę.

Wystawa odniosła sukces. Edmund Monsiel został odkryty na nowo. Badania nad jego biografią i twórczością trwają nadal. O ich wynikach będę informować.

Pokładam nadzieję, że kolejne osoby zajmujące się twórczością tego geniusza rysunku, spojrzą na jego twórczość na nowo.

                                                                                                                            

Barbara Typek - plastyk (PLSP Tarnów), historyk sztuki (KUL), historyk (UMCS), regionalistka, przewodnik terenowy. Prezes Stowarzyszenia Miłośników Wożuczyna i Okolic, członek Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego o. Zamość. Laureatka nagrody Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego ”Za opiekę nad zabytkami”. Nauczyciel Zespołu Szkół w Michalowie. Autorka publikacji o historii, kulturze gm. Rachanie (od 1998 r., w ZKK a także w „Tygodniku Tomaszowskim” i na www.wożuczyn.pl).                                                                                                                                                                                                                                       

 

 

 

 

 



[1] Edmund Monsiel. Odsłona druga, red. Z. Chlewiński, Płock 1997, s. 12; B. Nowak, Spotkał na strychu Boga, „ZKK” Nr 2/2007, s. 36.

[2] Edmund Monsiel. Odsłona druga, red. Z. Chlewiński, Płock 1997, s. 13; B. Nowak, dz. cyt., s. 36.

[3] Archiwum Parafii w Wożuczynie, Akta urodzeń parafii Wożuczyn, Nr 126/1897.

[4] o. G. Palau, Katolik uczynkiem i prawdą, tłum. J. Popiel, ks. J. Rostworowski SI), wyd. II, Kraków 1910, s.14.

[5] Tamże, s. 23.